...zapachy, smaki i obrazki dnia codziennegohttp: www.blog.rozrywka.de avatary 171ve.gif
sobota, 17 listopada 2018
Nostalgiczny listopadowy dzień

"Lis­to­pad jest z od­wróco­nych spoj­rzeń.

Deszczem, co wra­ca os­tatnim po­ciągiem,

wróblem tulącym się do zim­nej szy­by.

Lis­to­pad jest nauką puszcza­nia dłoni, po­zos­ta­wiania ciepła na niez­na­nym płaszczu.

Jak zmęczo­ny do­zor­ca, przy­siada przy fur­tkach zmok­niętych domów, i przet­rząsa kie­sze­nie w poszu­kiwa­niu klucza."


Dziś  nostalgia za chwilą z przeszłości, w szyderczym uśmiechu zatryumfowała. Ten stan, to jakaś wywrotowa aktywność naszego mózgu ale na szczęście chorobą nie jest (dawniej była, nazwano ją szwajcarską chorobą). Podobno nawet ma dobry wpływ na ludzką psychikę, oczyszczający więc czasem lubię jej ulec, najczęściej właśnie w listopadowy czas.

P1060553

P1060556

                                              Boskie crumble...doskonałość tkwi w prostocie :)

PS za oknem lekko mrozi, w Tatrach już zimowo.

wtorek, 13 listopada 2018
Po­między ra­dością a smut­kiem drze­mie spokój

Listopadowe świętowanie, i to patriotyczne i to rodzinne też... zakończone. Goście właśnie wyjechali, zrobiło się cicho a ja odpoczywam. Lubię przyjmować gości, cieszę się gdy dom jest pełen ludzi, rozbrzmiewa śmiechem, lubię z takich okazji ugotować coś "niecodziennego", dogadzać im ale stwierdzam, że coraz bardziej jestem tym zmęczona i szybko tęsknię za tą "samotnością we dwoje", kiedy niczym nie jestem ograniczona, nic nie muszę. Cisza i spokój, i czas tylko dla siebie...obecnie to luksus, tak uważam.

 Może teraz nastąpi po tym "wielkim narodowym świętowaniu" okres względnego ogólnego wyciszenia (medialnego zwłaszcza) i spokoju ....choć to chyba marzenie płonne, bo zaraz zaczną nas "bombardować" ze wszystkich stron bożonarodzeniowe dekoracje, namolne reklamy, piosenki "z dzwoneczkami" a temat "święta" przysłoni wszystkie inne. Za chwilę znów ruszy z impetem machina świąteczna i człowieka wciągnie "na amen". Listopad w tym roku jest nietypowy, ciepły słoneczny, kolorowy więc nie myślę jeszcze o świętach. A przecież o tej porze często piekłam już piernik "nasz ulubiony" czy christmast cake, ciasta długo dojrzewające !. Trzeba powoli zacząć już rozkminiać ten temat  :).

45862129_10156112943348095_6568400546422587392_o

Orla Perć w dniu 10 listopada Anno Domini 2018 !!!. Kawałek z niej został osiągnięty przez Go, moje lęki i obawy były niesłuszne, pogoda i Dziecko zrobiły mi cudowną niespodziankę (był to wyczyn). Taki jest ten listopad....z błękitnym niebem  :)

niedziela, 11 listopada 2018
100 letnie Urodziny...

mojej Niepodległej Ojczyzny....świętują wszyscy jak kraj długi i szeroki, chyba tak powinno być.  Próbuję i ja świętować,  uczcić po swojemu ten ważny dzień dla Polski wszak rozumiem co stało się 100 lat temu!  Jednak dzisiaj wcale nie jestem w świątecznym nastroju, wcale nie jest mi  wesoło, czuję napięcie, złe emocje i fałsz.

Taki dzień powinien napawać optymizmem a dzisiejszy dzień jest smutny. Nie chcę takiej Polski gdy w "słynnym" marszu warszawskim ramię w ramię z prezydentem i rządem idą neofaszyści, nacjonaliści. Jakie to przykre, że oddano to święto i stolicę ludziom, którzy.... delikatnie mówiąc demokracje mają gdzieś. To jest porażka, symbolem Niepodległej Polski staje się rasista w kominiarce, który ogłasza "święta wojnę". To jest  obrzydliwe...to jest STRASZNE :(

Ja chcę Polski, w której w Święto Niepodległości nie zobaczę na ulicach flag z falangą, dymiących rac i haseł o białej Europie. Chcę Polski, która w tej kolorowej, różnorodnej Europie zajmuje oczywiste, ważne miejsce, Chcę Polski, w której polityka jest współpracą, a nie walką. Chcę Polski, w której nie buduje się pomników, tylko przedszkola i szpitale. Chcę Polski, w której istnieją wolne media, wolne sądy, niezależna prokuratura i nikomu nawet przez myśl nie przychodzi ich niszczenie. Chcę Prezydenta, który będzie prezydentem wszystkich Polaków a nie jednej partii, obrzydliwym kłamcą, który będzie jednoczył naród a nie dzielił. Wówczas będę miała z czego się cieszyć, co świętować ale czy dożyję takiego ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI?

45494880_2043528379017834_3380706317894156288_o1

Pod koniec dzisiejszego dnia stwierdziłam (poprawiając sobie tym humor), że moje miasto, było dziś stolicą wolności. W dniach  9-11 listopada organizowane były "Igrzyska wolności"- 5 edycja. To 3 dniowe wydarzenie, było kumulacją energii pozytywnego i twórczego patriotyzmu a celem kreowanie twórczej przestrzeni spotkania ludzi kultury, biznesu i życia publicznego różnych branż. Wielkie nazwiska, ważne problemy, spotkania i dyskusje o najważniejszych sprawach Polski i wyzwaniach przed jakimi stoją społeczeństwa Zachodu w XXI wieku. Jednym z celów imprezy było również to, żeby Polacy poczuli ze świętem niepodległości osobistą i intelektualną więź. To się na prawdę udało ! Tłumy łodzian, wspaniała uczta intelektualna, rozrywkowa też. Ja uczestniczyłam w tym wydarzeniu tylko dzisiejszego dnia, to było moje świętowanie Dnia Niepodległości, niezwykłe...przez 8 godzin - tyle czasu spędziłam w EC1 (bo właśnie tam odbywała się ta impreza ). Tyle się działo, że nie sposób było być wszędzie!. 

a to jest mój dzisiejszy "hymn", który słucham sobie w wolnej chwili  youtube.com/watch?v=K4fSMjNkW24    

piątek, 09 listopada 2018
Jak bomba z zapłonem

Złoszczę się dzisiaj od samego rana a właściwie od wczorajszego późnego wieczora. Moje dziecko "wymyśliło" sobie zdobywanie Orlej Perci  właśnie o TEJ porze roku,( kawałek wprawdzie ale trudny - z Zawratu na Mały Kozi i zejście na Kozią Przełęcz) i w najbliższy weekend zamierza zrealizować ten plan. Pomysł ten nie podoba mi się z wielu powodów, lecz na nic moje próby odwiedzenia ją od tego wyjazdu, zwłaszcza, że ma poparcie taty, przez co jak nie trudno się domyśleć wkurzam się jeszcze bardziej. Dorosła jest i zrobi co zechce ale ja nie uspokoję się dopóki nie odmelduje się z domu...w poniedziałek.  

Nie mogłam w nocy zasnąć, zatem wstałam dziś później niż zwykle, nie poszłam na żadne zaplanowane zajęcia ( i to był błąd ). Chodziłam po domu "nabuzowana" bo w dodatku za oknem ryczał "odkurzacz do liści". Chciałam jakoś zareagować wychyliłam się  przez okno ale hałas był okropny a sprzątający (dozorca) wyglądał jak jakiś szaleniec. Latał z tym czymś w tumanie kurzu i liści głuchy na wszystko więc zamknęłam okno i sięgnęłam po telefon. Zadzwoniłam ze skargą do administracji, od razu tłumacząc się, że pieniaczką nie jestem ale każdy ma swoje granice :). Pożyjemy, zobaczymy co będzie po tej mojej "interwencji". Nie tylko o ten hałas mi chodzi, efekty sprzątania posesji są więcej niż marne. Jak już miałam telefon w ręce i podniesioną adrenalinę, to z rozpędu wykonałam jeszcze jeden telefon dotyczący reklamacji aparatu fotograficznego. Ta naprawa trwa już ponad miesiąc !. Poinformowano mnie 2 tyg. temu, że aparat już jest naprawiony i wraca do sklepu. Niestety wciąż nie ma, nie dotarł, chyba zginął po drodze. Chyba nie byłam miła  ale jak tu być miłym i spokojnym się pytam? Czułam, że ciśnienie wzrosło ( nawet je sobie zmierzyłam, faktycznie było wyższe:) ). Pomyślałam, że czas się przewietrzyć, że spacer dobrze mi zrobi. Spacer połączyłam z zakupami. No i co? Znów nerwy ...jestem sobie w markecie, ludzi "od groma",  bo zaczyna się długi weekend, (poniedziałek 12.11. dniem wolnym od pracy) wymyślony raz-dwa  przez genialny nierząd z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości.

Lista zakupów  nie była długa, wózek już załadowany, ja jeszcze "grzebie " w sałatach i zastanawiam się chwile, którą by tu wziąć i kiedy już odpowiednią wybrałam, chcę wrzucić do wózka, który stoi obok ale to nie mój !!!!. Jakaś baba - sorry kobieta - zawieszona na telefonie, rozgadana i nieobecna pomyliła te sklepowe pojazdy, i odjechała moim. Szukałam jej chwilę (a raczej mojego wózka) pomiędzy regałami, i na pewno na mojej twarzy nie by cienia uśmiechu..  Wiem sytuacja raczej zabawna, a we mnie złość jakże nieadekwatna do sytuacji. W drodze do domu z pełnymi  siatami "pomstowałam" jeszcze na T, że sama muszę je nosić,  sama robić zakupy, że wszystko na mojej głowie, że nie ma go gdy jest potrzebny itp..  :).

No cóż, złość jest przecież naturalnym stanem człowieka, uczucie jak każde inne i czasem nas dopada (tak jak mnie dzisiaj, ale żeby tak całodniowo ?), podobnie jak zdziwienie, szczęście, strach, odraza i smutek. Złość należy do podstawowych - "pierwotnych"- emocji. Napięcie i stres, które w nas są, nie znajdują ujścia, nawarstwiają się, kumulują, aż w końcu wybuchają pod postacią ataku złości. Ważne jest jak ją wyrażamy, w sposób agresywny czy asertywny.U mnie dzisiaj było i tak, i tak. Dla własnego zdrowia ...innych też, warto czasem zmieniać swoje oczekiwania, odpuścić...A dobry drink też może być antidotum na tzw. wkurw  :). 

Zaczynam długi listopadowy (niepodległościowy) weekend, który zapowiada się ciekawie.

Ps. Nareszcie jesteśmy w czymś NAJLEPSI w całej Europie....otóż, największy smog był dzisiaj nad  Polską :( :(...spacery niewskazane!

 

 

czwartek, 08 listopada 2018
"It's a fucking great rock' n roll movie" *

 

BohemianRhapsodyMovieCharacterPostersQueenSongLyrics

Wczoraj byłam w kinie na filmie pt. Bohemian Rhapsody (w reż. Briana Singera i Dextera Fletchera), jest to film o liderze zespołu Queen - jednym z najwybitniejszych wokalistów w historii muzyki - Freddim Mercury. To nie jest film biograficzny, ani też muzyczny, to taki:  "fantastyczny misz- masz wielu form. Coś, jak muzyka zespołu Queen". Jest w nim zawarta krótka/prosta biografia Frediego ale też duża ilość cudownej muzyki Queen, która stanowi siłę tego dzieła.
Poprzez fantastyczną grę aktorską Rami Maleka przez ponad dwie godziny mogłam obcować duchowo z muzyczną legendą. To co zrobił ten aktor ze swoją rolą jest genialne. Stał się Freddiem Mercurym: energicznym, pełnym pasji i nieposkromionych ruchów scenicznych, potworem z przerażającym talentem wokalnym. A zarazem zagubionym, osamotnionym, naiwnym introwertykiem. Fenomenalnie oddaje wszystkie te jego emocje, jednocześnie nie przerysowując postaci, jest niezwykle skupiony na detalach i magnetyzuje niczym Mercury. On nim po prostu jest  !!!
Fenomenalnie zostały zrealizowane sceny z koncertów, chwilami czułam jakbym uczestniczyła w wydarzeniu, na którym właśnie występuje zespół. To niesamowite wrażenia, wywołujące wiele emocji! Szczególne ta finałowa scena! Były ciary i ogromne emocje, były nawet łzy (nie tylko ja tak miałam). Ta końcowa filmowa scena to słynny koncert zespołu na stadionie Wembley w 1985 roku, gdzie wystąpili przed 72 tysiącami fanów (i półtoramiliardową widownią przed telewizorami na całym świecie). Była to charytatywna impreza Live Aid, organizowana przez Boba Geldofa i Midge'a Ure'a, z której dochód przeznaczony był na pomoc głodującej Afryce. Udział w tej akcji wzięła śmietanka muzycznego świata, ale to właśnie Queen doprowadził publiczność do wrzenia, i to właśnie ten koncert Queen uznano za najlepszy w historii.
Film podobał mi się bardzo.Jest w nim wiele rzeczy, które udały się wyśmienicie, jak np. wspomniane sceny z koncertów.... może i są też przeciętnie, ale mnie - zwykłemu widzowi zachwyconej od zawsze muzyką Queen - ani trochę one mi nie przeszkodziły przeżywać i cieszyć się filmem.

* cyt. Slash-gitarzysta Guns N' Roses   

                                                                 **************

Filmowo mam w tym tygodniu.... w ramach zajęć sekcji kinowej obejrzałam "staroć" z 1996 r, film braci Coen pt. Fargo ( za scenariusz film ten dostał Oskara). Fargo to mroczna opowieść o milczeniu i oporach, jakie powstają między ludźmi. To bardzo klimatyczny obraz,  trup ściele się gęsto ale thriller nie jest pozbawiony czarnego humoru (taka makabryczna komedia pomyłek). Zbrodnie popełnione w Fargo są jakby przypadkowe. Bracia Coen zdają się twierdzić, że historia tym prawdziwsza, im bardziej groteskowa i niewiarygodna a gdyby szukać filmu, w którym pokazana jest esencja ich stylu to należałoby wybrać właśnie Fargo.

Ps. Jutro przede mną jeszcze jeden seans :)...W filmowym Hołdzie Pini Bausch, szkoda, że nie będzie w trójwymiarowym formacie ale myślę, że i tak będzie pięknie. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 171
O autorze